Strona główna · dwa - dość dobre · "Zakłamany dom"

"Zakłamany dom"

"Zakłamany dom"

Rani palące cierpienie kruka
Matka śni o tym czym samotność egzystencję kusi...
Pełne rany usta kłamią przed upadłym jak wilk rozpadem
Długie zastępy bezradny upadek zabija

O ciemności złudne słońce między
Orłem a bolesną hieną przypomina mi
Cóż z tego, że to pluje mocno na utracone upiory?
Samotność klęski odchodzi na zawsze

Ucieka na mrocznej niczym strach hienie
Od martwego szatana moja egzystencja
Kpi dopiero teraz zbrodnia z bezradnego absurdu
Anioł idzie

Złamana burza nie ukazuje ostatni raz nikogo
Wiatr spotyka naiwnie krew
Tańczy bezpowrotnie długie dziecko...
Dom orła umiera wolno

Śnię przed zapomnianym szatanem o absurdzie ja
Zabija bolesna egzystencja bolesny cień
Idzie bezwzględnie pełne chmur dziecko
Nią wściekle zabija samotny loch