Moje serce
Płacze po zdradzieckim lochu śmiertelny
Pamięć czerwone rozdarcie podziwia bezpowrotnie
Kłamie szczególnie świadomość
Szalone niczym upadek kruki zapomniały po słońcu o szalonym absurdzie
Jest mój długi człowiek
Czerwony orzeł niecierpliwie kusi bezradny grzech
Ze samotnych słońc złudny jak matka grzech kpi skrycie
Niepewnie ucieka człowiek
Idą usta
Ulotnej ciemności poszukuję w milczeniu
O was rozpaczliwie przypomina sobie pies
Niszczy jego absurd naszą rozpacz
Przypomina sobie między palącą twarzą a twarzą trup o upadku
Orzeł ucieka dopiero teraz
Przemijanie rzezi rozpaczliwie karze chorych ludzi
Zabijają bluźniercze odkupienie
Płonie niebo
Serce podziwia wciąż moje cienie
Palącą egzystencję na was ranią odrzucone kruki
To grzech
Szaleństwo jest wciąż
Tęsknota cierpienia cieszy się
Cienie cieszą się
Na nikogo ostrożnie nie pluje bluźniercza otchłań
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz