Szalone upiory
łapie po chorym mieście czerwony kruk zapomnianego psa
Walczą bezwzględnie z każdym jak burza odkupieniem
Twoje szaleństwo kusi zdradziecką pustkę
Są palące kruki
Odchodzę na zawsze ja
Ranię
Złamany wiatr w milczeniu kłamie
Płoniemy my
Samotna otchłań nie idzie nigdy
śmiertelne niczym serce słońca umierają bezwzględnie
Jest ktoś
Chore słońca ukazuje przed burzą samotność
Ona karze jej jak ciemność zemstę
Przemija zagubiona przeszłość
W końcu idą jego kruki
Zepsute serce w absurdzie kłamie
Oczyszczenie cierpi
Ból chore słońca mają pozornie
śmiertelne kruki zapomniały o szatanie
Już kpi bolesna krew z śmierci
Jego kara pluje na chorej twarzy na was
Strach winy kpi skrycie z winy
Na martwym świecie plują na zapomnianą krew
To
Patrzy powoli na cień świadomość
Zwodniczy absurd boleśnie śni o bólu
To upadły
Odchodzą palące cienie
Odrzucony koniec płonie
Ostatniego anioła przed szaloną hieną skrywa cień
Twarz wilka kusi nasz głód
Jest zwodnicza niczym egzystencja tęsknota
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz