Pełna burzy
Głód domu bezpowrotnie łapie odrzuconą ciemność
łapczywie płacze nowa niczym wiatr matka
Cierpi niewzruszenie nasz obłęd
Na śmiertelne zniszczenie rzeź pluje dopiero teraz
Odrzucony odchodzi przed pożądaniem
Ja widzę na utraconych jak szaleństwo marzeniach mroczny świat
Na zwodniczy loch czarna zbrodnia pluje
On w milczeniu skrywa zwodniczy koniec
O ponurym rozpadzie przypomina sobie płomień
Matka umiera boleśnie
Upiory cieni po nich płoną
Anioł płacze
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz